Berlin
13:40Berlin jest miastem, do którego na pewno będę wracać. Niby nie ma w nic takiego co by specjalnie zachwyciło, zaparło dech w piersiach a jednak w mieście tym można wyczuć jakieś pozytywne wibracje - jest w nim coś takiego co sprawia, że czułam się tam po prostu dobrze. Berlin to miasto opanowane przez ludzi młodych i kreatywnych. I chyba właśnie ten studencko-dekadencki klimat tak bardzo mnie ujął. Berlin wydaje się być dużo bardziej egalitarny niż większość zachodnio europejskich stolic. Przystępne ceny nieruchomości i generalnie stosunkowo niskie koszty życia, stwarzają idealne warunki dla rozwoju klasy średniej. Natomiast nie spotyka się na tamtejszych ulicach aż tylu "super rich", jak na przykład w Londynie czy w Paryżu (a być może berlińczycy się po prostu z tym aż tak nie obnoszą?). Z drugiej jednak strony, trochę bije po oczach ogromna rzesza bezdomnych koczujących na przystankach autobusowych i parkach w centrum miasta.
Berlin w moim odczuciu to miasto wolności. I tym sloganem posługuje się także mój ukochany Gdańsk, to odniosłam wrażenie, że to właśnie Berlin w pełni realizuje jego ideę. Przestrzeń publiczna jest oddana w ręce mieszkańców miasta, którzy dostosowują ją dla swoich potrzeb. Poniże
Mały szok kulturowy przeżyłam, gdy jadąc autobusem nr 100 przez jeden z centralnie położonych parków miejskich (zaraz obok pałacu prezydenckiego - Bellevue) zauważyłam wygrzewających się w słońcu nudystów. Nie jestem pruderyjna i nie mam nic przeciwko eksponowaniu nagości jeżeli kogoś to akurat kręci, jednak taki obrazek w centrum miasta trochę mnie zaskoczył. Nie spodziewam się zastać podobnego widoku na naszym rodzimym terenie (przykład w warszawskich łazienkach).
To co mi się w Berlinie bardzo spodobało, to że wszędzie są drogi rowerowe i stojaki. Rozważam nawet przy następnej okazji zabranie ze sobą roweru (przy podróży pociągiem to żaden problem) i zwiedzanie miasta w ten sposób.
CO ROBIĆ W BERLINIE?
czyli subiektywny przewodnik alternatywny
1. Przejedź się autobusem nr 100
Jest to tak zwana "linia turystyczna". Można zaliczyć większość spotów sightseengowych (np. Alexanderplatz, Unter den Linden (Aleja pod Lipami), majestatyczną Bramę Brandenburską, Reichstag i Bundestag, Pałac Bellevue) w cenie biletu komunikacji miejskiej. Szczegółowy opis przystanków można znaleźć tutaj. Świetna opcja dla osób mających mało czasu. Warto zainwestować w Berlin WelcomeCard, która umożliwia nieograniczone przejazdy wszystkimi środkami komunikacji miejskiej w danym przedziale czasowym (48h, 72h, 5 dni). Jej posiadacze mogą także korzystać z wielu zniżek, np. przy zakupie biletów wstępu do muzeów (więcej info tutaj). Przy wyjazdach typu "city break" zawsze korzystam z opcji zakupu podobnej karty. Gdy zmęczy mnie intensywne zwiedzanie, lubię wsiąść w przypadkowy autobus lub tramwaj, wyjechać poza ścisłe centrum i po podglądać jak się toczy codzienne życie mieszkańców danego miasta. Dzięki temu można spojrzeć na dane miejsce z zupełnie innej perspektywy.
O to w Berlinie nie jest trudno. Na mojej liście must-do były dwa jazz cluby: A-Trane oraz B-Flat. Niestety do żadnego nie udało mi się dotrzeć. Jednak nic straconego. W Berlinie jest mnóstwo miejsc gdzie można posłuchać muzyki na żywo. Można też spotkać wielu performerów ulicznych, których występy są tak dobre, że gromadzą tłumy.
3. Spędź wieczór na stacji Hackescher Markt
Na stację Hackescher Markt trafiłam zupełnym przypadkiem przemieszczając się pomiędzy imprezami. Uwagę moją i moich znajomych przyciągnął znajdujący się tam Kilkenny Irish Pub. Okazało się że w środku grają koncert na żywo, więc postanowiliśmy zostać na Guinnessa (no może kilka Guinnessów). Potem ruszyliśmy w dalszą podróż. Jednak postanowiliśmy tam wrócić także następnego wieczoru. Na skwerze przy stacji panuje niezwykły klimat. Znajduje się przy nim kilkanaście restauracji ze stolikami na zewnątrz. Gdy jedliśmy kolację na skraju skweru rozstawił się uliczny muzyk wykonujący rockowe klasyki. Jego występ był niesamowity, zgromadził potężny tłum ludzi nagradzający go aplauzem po każdym kawałku. To był zdecydowanie bardzo udany wieczór.
Na stację Hackescher Markt trafiłam zupełnym przypadkiem przemieszczając się pomiędzy imprezami. Uwagę moją i moich znajomych przyciągnął znajdujący się tam Kilkenny Irish Pub. Okazało się że w środku grają koncert na żywo, więc postanowiliśmy zostać na Guinnessa (no może kilka Guinnessów). Potem ruszyliśmy w dalszą podróż. Jednak postanowiliśmy tam wrócić także następnego wieczoru. Na skwerze przy stacji panuje niezwykły klimat. Znajduje się przy nim kilkanaście restauracji ze stolikami na zewnątrz. Gdy jedliśmy kolację na skraju skweru rozstawił się uliczny muzyk wykonujący rockowe klasyki. Jego występ był niesamowity, zgromadził potężny tłum ludzi nagradzający go aplauzem po każdym kawałku. To był zdecydowanie bardzo udany wieczór.
4. Odwiedź muzeum fotografii i Fundację Helmuta Newtona
Po raz pierwszy na wystawie fotografii Helmuta Newtona byłam dwa lata temu w Sztokholmie. Od tamtej pory jestem wielką fanką jego twórczości. W każdym zdjęciu jego autorstwa, nawet jeżeli jest to "zwykły" portret, jest coś niepokojącego. To "coś" nie pozwala przejść obok żadnego jego zdjęcia obojętnie. I to właśnie moim zdaniem jest wyrazem jego geniuszu. Więcej informacji o Fundacji Helmuta Newtona tutaj.
Po raz pierwszy na wystawie fotografii Helmuta Newtona byłam dwa lata temu w Sztokholmie. Od tamtej pory jestem wielką fanką jego twórczości. W każdym zdjęciu jego autorstwa, nawet jeżeli jest to "zwykły" portret, jest coś niepokojącego. To "coś" nie pozwala przejść obok żadnego jego zdjęcia obojętnie. I to właśnie moim zdaniem jest wyrazem jego geniuszu. Więcej informacji o Fundacji Helmuta Newtona tutaj.
5. Pospaceruj wzdłuż East Side Gallery
Galeria w pierwotnym zamyśle była pomnik dla wolności stworzonym przez artystów z całego świata na fragmencie Muru Berlińskiego o długości 1316 m. Pierwszy obraz powstał tuż po upadku muru w 1989 roku. Jest to prawdopodobnie największa galeria obrazów na świeżym powietrzu na świecie.
Galeria w pierwotnym zamyśle była pomnik dla wolności stworzonym przez artystów z całego świata na fragmencie Muru Berlińskiego o długości 1316 m. Pierwszy obraz powstał tuż po upadku muru w 1989 roku. Jest to prawdopodobnie największa galeria obrazów na świeżym powietrzu na świecie.
Przekładając na nasz rodzimy język, chodzi o spożywanie browaru pod spożywczakiem. U nas to raczej domena żulerstwa, w Berlinie "that's what the cool kids do!". Generalnie picie piwa top część berlińskiej kultury. Gdy byliśmy w okolicach East Side Gallery dołączył do nad znajomy, który jest berlińczykiem. Spytał co chcielibyśmy robić a my odpowiedzieliśmy, że jako że wyrobiliśmy normę zwiedzania na jeden dzień, możemy iść na piwo. Na to on spytał, czy chcemy iść na piwo w sposób tradycyjny czy po berlińsku. Na to my, że oczywiści po berlińsku. Na to znajomy zabrał nas do najbliższego spaeti, gdzie kupiliśmy po piwie "na drogę" i już z otwartym piwem spacerowaliśmy w kierunku ulubionego baru naszego kolegi. Generalnie to nie orientuję się czy jest to prawnie dozwolone, jakkolwiek alkohol pod chmurką spożywany jest tam powszechnie i bez skrępowania.
Im później przybędziesz tym lepiej, bo impreza zaczyna się bardzo późno. Jeżeli pojawisz się za wcześnie, możesz się rozczarować. Ja wrzuciłam Kaffee Burger na moją "Berli must-do" listę, bo przeczytałam na jednym z blogów, że jest to fajne miejsce. Ponieważ jednak listę przygotowywał w pośpiechu w nocy przed wyjazdem, nie zanotowałam co to za miejsce, co tam się robi i dlaczego jest fajne. Dlatego gdy moi znajomi zapytali dlaczego mamy iść do Kaffee Burger nie byłam wstanie dać im żadnej konstruktywnej odpowiedzi i generalnie powiedziałam, że możemy ten punkt olać. Tak się jednak złożyło, że mój kolega, miał w piątek o 6.20 samolot powrotny do UK, więc uznaliśmy, że noc poprzedzającą jego wyjazd przeznaczamy na imprezę, bo nie warto się kłaść spać. Po wizycie w spaeti opisanej w punkcie 6 powyżej (i kilku kolejnych) uznaliśmy, że jest to właściwy moment na zalezienie miejsc gdzie można by potańczyć, więc przemieściliśmy się w okolice Hackescher Markt, gdzie nieplanowanie zaliczyliśmy koncert na żywo w irlandzkim pubie opisanym w punkcie 3 powyżej i ruszyliśmy dalej szukać imprezy. Długo się błąkaliśmy po okolicznych ulicach, aż w końcu trafiliśmy na jakiś klub, gdzie bardzo miły bramkarz powiedział, że jak nie jesteśmy fanami techno, to lepiej żebyśmy nie wchodzili do środka, ale on nam może polecić inne miejsce, tuż za rogiem, gdzie grają muzykę dla wszystkich. I tak trafiliśmy do Kaffee Burger ;)
Najlepiej o 4 nad ranem, no chyba że naprawdę chcesz zachować to doświadczenie w pamięci na lata.
9. Spróbuj carrywurst
Berlińczycy kochają currywurst. Zupełnie nie rozumiem dlaczego. Currywurst zostało "wynalezione" w 1949 Hertę Heuwer, która dziesięć lat później opatentowała swój wynalazek (?!). Jest to zwykle podawana na gorąco grillowana, pieczona lub rzadziej gotowana kiełbasa wieprzowa posypana duża ilością przyprawy curry i polana specjalnym sosem na bazie koncentratu pomidorowego. W Berlinie jest nawet Muzeum Currywurst. Przez moment mieliśmy szalony pomysł żeby je zwiedzić, ale cena za bilet wstępu (11 euro) do muzeum jak by nie było - kiełbasy, skutecznie nas zniechęciła.
10. Zobacz wschód słońca
Jeżeli musisz specjalnie wstać, żeby to zrobić, to się nie liczy.
11. Zrób kilka zdjęć graffiti
Miejsc z których można podziwiać panoramę Berlina jest kilka:
- Panoramapunkt na szczycie wieży Kolhoff na Placu Poczdamskim
- monument na szczycie wzgórza w Viktoria Park w dzielnicy Kreuzberg
My wybraliśmy opcję budżetową, czyli ostatnią. I nie żałowaliśmy.
13. Zrób zdjęcie w budce fotograficznej
W Berlinie budki fotograficzne są na każdym roku. #najlepsza#pamiątka
INFORMACJE PRAKTYCZNE
Gdzie się zatrzymać?
Ja zatrzymałam się w Plus Hostel oraz w Amstel House Hostel. Oba obiekty mogę polecić. Plus Hostel mieści się w pięknym, odrestaurowanym budynku przemysłowym. Jest położony nad Szprewą, w tętniącej życiem okolicy, niedaleko East Side Gallery. Amstel House to hostel położony nieco na uboczu, jednak postrzegać to należy raczej jako zaletę niż wadę. Spacerując po okolicznych uliczkach (tak na marginesie - bardzo urokliwych), można podejrzeć codzienne życie zwykłych berlińczyków. Zaraz obok hostelu znajduje się piękna, stara hala targowa (Arminiusmarkthalle), w której są małe kafejki i restauracje. Okoliczni mieszkańcy przychodzą tam na śniadanie i poranną kawę w gronie sąsiadów. Niekiedy wieczorami można posłuchać tam muzyki na żywo. Jest to bardzo klimatyczne miejsce.
Dwa miejsca, które chciałabym wypróbować będąc w Berlinie następnym razem to Hüttenpalast oraz Scube Park Berlin. W pierwszy miejscu zamiast w tradycyjnych pokojach śpi się w designersko urządzonych przyczepach campingowych ustawionych w dawnej przestrzeni fabrycznej. Natomiast w Scube Park goście są zakwaterowani w małych domkach w kształcie kostek, gdzie jedna ściana jest całkowicie przeszklona.
| Niedźwiedzie można spotkać w Berlinie niemalże na każdym kroku. |
| W Pałacu Bellevue mieszka prezydent Niemiec. |
| Niemcy kartoflami stoją. Na tym straganie różne odmiany ziemniaków zajmowały połowę ekspozycji. |
| Program muzyczny hali targowej Arminiusmarkthalle. |





0 komentarze